Po prostu ludzkie podejście do technologii...

Newsletter

Aby otrzymywać darmowe porady oraz nowości na temat technologii IT wpisz się na listę podając dane:










Start > Artykuły > Rozwiązania > Co to jest squeeze page i jak go (nie) tworzyć?
Co to jest squeeze page i jak go (nie) tworzyć?
Autor: Michał Brennek   

Squeeze page to strona ukierunkowana na jeden cel – zdobyć e-mail, ewentualnie inne dane użytkownika, w celu budowy bazy danych do e-mail marketingu. Czym różni się od innych stron? Nie zawiera żadnych zewnętrznych linów – czyli jedyne, co użytkownik może zrobić, to zapisać się do newslettera lub wpisać inny adres w przeglądarce i wyjść.

Istnieje kilka skutecznych sposobów na squeeze page, istnieje też parę(set tysięcy) przykładów jak tego nie robić. Warto też zadać sobie pytanie czy naprawdę warto taką stronę tworzyć?

 

Jakie elementy powinien zawierać squeeze page?

Cel

Kiedy chcesz zdobyć e-mail użytkownika musisz się skoncentrować. Jeżeli oferta będzie mało konkretna lub niejasna niczego nią nie uzyskasz.

 

Oferta

W zamian za podanie maila musisz coś zaoferować. Ja oferuję zniżkę na moje usługi i szkolenia (zapisz się do newslettera – formularz jest po lewej stronie ekranu, zobaczysz jak szybko dostaniesz kod zniżkowy, dodatkowo wysyłam raporty dotyczące przydatnych technologii i nowinek e-marketingu), ale może to być ciekawy e-book. Ważne jest żeby znać dobrze grupę docelową i dostosować ofertę do odbiorcy. Tylko wtedy squeeze page będzie skuteczny.

 

Zachęta

Kolejnym elementem powinien być krótki tekst lub film, zachęcający do subskrypcji. Nie obiecuj tego czego nie możesz dać, wróży to tylko kłopoty. Nie wymuszaj e-maili (patrz case study) Zachęcaj – pamiętaj, ze jeżeli będziesz to robić zbyt nachalnie, nie zdobędziesz subskrybentów.

 

Oryginalność

Nie lubię, gdy widzę sztampowe zdania typu: „tylko teraz 200%”, „gwarancja satysfakcji”, „szybko i łatwo zwiększ/zmniejsz swoje ….....”. Lecz gdy ktoś mnie zaciekawi swoją oryginalnością, gdy zobaczę, że mnie szanuje i poświecił trochę czasu na przygotowanie oryginalnej i dobrej oferty, zapisuję się do takiego newslettera bez wahania.

 

Dowód

Często się mawia „obiecanki cacanki”. Żeby taka myśl nie zagościła w głowach użytkowników musisz przedstawić dowody. Najpopularniejsze są cytaty z opinii subskrybentów, ponieważ są najbardziej przekonujące (ufamy społecznie potwierdzonym ofertom), a do tego są krótkie.

 

Gwarancja

Lubimy gwarancje, ponieważ mamy wrażenie, że niewiele wtedy ryzykujemy, w przypadku newslettera zwykle tak jest. Zagwarantuj użytkownikom prywatność – dobrze opracowana i PRZESTRZEGANA polityka prywatności to podstawa. Możliwość rezygnacji z subskrypcji jest gwarantowana przez polskie prawo – i tego też musisz się trzymać. Wreszcie zagwarantuj subskrybentom bezpieczeństwo – NIGDY nawet nie myśl o sprzedaży swojej bazy adresowej innym podmiotom. Ponadto używaj sprawdzonych, najnowszych rozwiązań do e-mail marketingu, w ten sposób masz pewność, że powierzone Ci dane nie „wyciekną”.

Zagwarantuj zdrowy rozsądek – ponieważ nie lubię gdy dostaję oferty 6 razy dziennie, stosuję taką samą zasadę w moim newsletterze. Wysyłam naprawdę ciekawe i wartościowe materiały ale nie częściej niż raz – dwa razy w miesiącu.

Dobrze jest też zagwarantować jakość – zawsze przetestuj mailing na sobie, zanim wyślesz go do subskrybentów. Nie ma nic gorszego niż 4 maile pod rząd informujące, że „właśnie w poprzednim mailu informowaliśmy... ale tak naprawdę to...”.

Oczywiście wszystkiego tego nie musisz gwarantować explicite. Na stronie umieść informację o bezpieczeństwie i możliwości rezygnacji jeżeli nie spełnisz Gwarancji Jakości.

 

Formularz zapisu

Na samym końcu umieść formularz zapisu. Sprawdź czy działa na swoim mailu. Dobrze, żeby formularz sprawdzał poprawność wpisanego e-maila – jeżeli ktoś zrobi literówkę nie odstanie maila i będzie miał złą opinię o Twoim newsletterze. Użytkownik musi zaakceptować politykę prywatności – formularz powinien to umożliwić.

 

Jak tego nie robić?

Niedawno koleżanka zachęciła mnie do przeczytania artykułu, ponieważ tytuł był zachęcający, kliknąłem i okazało się, że po dwóch akapitach, muszę podać swój email aby się „zalogować”. Co oczywiście było nieprawdą, chodziło o subskrypcję newslettera. Trochę to było naciągane. Dodatkowo mogę zamówić subskrypcję, którą de-facto i tak bym zamówił – ale oferta była nie jasna więc nieskuteczna – zrzut ekranu przedstawiam poniżej. Co ciekawe, taką wpadkę zaliczyła znana marka!

Niewłaściwe wykorzystanie reguły konsekwencji w squeeze page'u

Najprawdopodobniej twórca takiego rozwiązania słyszał o regule konsekwencji. Wiele serwisów internetowych ją stosuje, np.: wypełniasz 5 minut test inteligencji / poglądów politycznych / wiary i kiedy już wszystko jest gotowe, okazuje się, że aby poznać wynik musisz wysłać smsa z drobną opłatą... Żal Ci czasu, czujesz ciekawość, a opłata jest niewielka - więc wysyłasz bo już tyle trudu zostało włożone... Jednakże w omawianym przypadku, dwa akapity to zbyt mało, żeby zainteresować i wzbudzić nieodpartą pokusę czytania dalej – czyli sposób wdrożenia wspomnianej reguły był wadliwy.

 

Często też jest tak, że jakaś osoba chcąc „szybko zarobić w sieci kolosalne pieniądze” tworzy tłumaczenie squeeze-page'a, którego wynik ma niewiele wspólnego z językiem polskim. Moja konkurencja podaje jako przykład dobrej strony (sic!) perełkę, w której można przeczytać: „wygrać między 10 a 300 euro na dzień (lub nawet więcej) jest czymś realnym”.

 

Powszechnym błędem są też wyskakujące okienka czyli pop-up'y wiele stron je stosuje, ale są one bardzo negatywnie postrzegane i można je zablokować. Stosuje się także warstwy w obrębie jednej strony www, które przysłaniają treść... Wyobraź sobie następującą sytuację: potrzebujesz pilnie bardzo ważnej informacji, znajdujesz ją w Google, wchodzisz na stronę – bardzo Ci się spieszy – a tam jakieś badziewi zasłania Ci interesującą Cię treść... Jak się czujesz? Nie wiem jaki pomysł stoi za tego typu działaniami, może poza ślepą chęcią zebrania jak największej ilości użytkowników – ale według mnie łatwiej pozyskać zainteresowanego subskrybenta, który przy pierwszym kontakcie z moim newsletterem jest zrelaksowany.

 

Inna sprawa to liczba subskrybentów, a ich jakość. Można oczywiście mieć rozbudowaną bazę adresów i zerowe efekty kampanii e-mail marketingowych, ponieważ użytkownicy chcieli tylko przeczytać artykuł i wcale nie byli zainteresowani otrzymywaniem maili. Dużo lepiej jest, jeżeli możesz poczytać interesujące Cię treści, poznać stronę i wtedy zapisz się do mojego newslettera! Wiesz, że dostaniesz wartościowe treści, bo już część widzisz – prawda?

 

Dlatego osobiście nie jestem za tworzeniem stron, których jedynym celem jest wyciśnięcie Twoich danych. Wolę, gdy mam wielu ZAINTERESOWANYCH subskrybentów - bo wtedy mogę oferować wyjątkowe i dostosowane do ich potrzeb treści - od sytuacji gdy mam wielu subskrybentów. Mam w takiej sytuacji bardzo silną motywację, żeby utrzymać wysoką jakość newslettera.

 

Komentarze  

 
#4 M.B. 2011-09-12 07:50
@Marlena
Zacznę od końca, nie rozumiem, dlaczego zakładasz, że mnie ta funkcja denerwuje, bardzo dobrze, że ktoś umieścił linka do swoich materiałów i nikt tu nie mówi o spamie!
Jeżeli chodzi o squeeze page - to jest artykuł o tym, że warto je robić. Dobrze zrobiona precyzyjnie wycelowana strona będzie jak najbardziej skuteczna. Jeżeli dostarczasz wartościowej treści w zamian za e-mail - wszystko jest ok - to jest pewna wymiana. Problem w tym, że wiele firm dostarcza miernej jakości treść, a chce za to e-mail, przed tym przestrzegam. To jest właśnie wyciskanie maili - i nic z taka bazą sensownego się nie zrobi potem... Kolejny problem to pisanie nierównych artykułów - są treści za które sama dasz z chęcią maila, a są artykuły, których tytuł jest obiecujący, ale dalej nie ma nic ciekawego... Wiele firm zaleca tworzenie squeeze page do wszystkiego - i to mi się nie podoba - to jest pewne narzędzie, które ma swoje wady i zalety - trzeba je wykorzystywać świadomie...
Cytuj | Zgłoś administratorowi
 
 
#3 Marlena Mendelewska 2011-09-11 17:03
Stosuję technikę, przed którą przestrzegasz i... jestem bardzo zadowolona. Artykuły i moje nagrania udostępniam osobom z mojej listy mailingowej i nie zauważyłam, aby te osoby wypisywały się z listy po przeczytaniu artykułu.

Zdecydowanie wolę taką formę niż wyskakujące okienka, które mnie zwykle okropnie denerwują.

Cytuję M.B.:
@Michał
Dla pozostałych użytkowników: taktyka polegająca na umieszczeniu w komentarzu linka do swoich materiałów nazywa się "zawłaszczanie" czasem jest skuteczna... Będzie o tym artykuł...

po co zatem udostępniasz funkcję, która Cię denerwuje, a którą łatwo można usunąć? I dlaczego ktoś, kto wzbogacił Twoją stronę swoim komentarzem nie może wg Ciebie pozostawić po sobie linka (szczególnie, że podlinkował tylko swoje imię, spamu w komentarzu nie widzę)
Cytuj | Zgłoś administratorowi
 
 
#2 M.B. 2011-06-30 09:10
@Michał
Dzięki za komentarz...
Dla pozostałych użytkowników: taktyka polegająca na umieszczeniu w komentarzu linka do swoich materiałów nazywa się "zawłaszczanie" czasem jest skuteczna... Będzie o tym artykuł...
Cytuj | Zgłoś administratorowi
 
 
#1 Michał 2011-06-29 23:56
Strony wyciskacze są wszechobecne i jeszcze długo będą bardzo skuteczne :) Osobiście mam ich kilka :) Zapraszam również do pobrania ebooka o tym, jak zrobić SP na Wordpressie :) Link pod imieniem :)
Cytuj | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz


Brennek.com QR CodeAby otrzymać moją wizytówkę sfotografuj ten kod komórką. Dane zapiszą się w pamięci Twojego telefonu. Jeśli nie masz czytnika kodów ściągnij go sobie.